Fast food motywacyjny

Wraz ze zbliżającą się wiosną w naszym otoczeniu pojawia się coraz więcej nowych, ciekawych trendów oraz inicjatyw rynkowych i biznesowych. Słońce i cieplejszy wiatr zachęca także nas samych do nowych działań i rozwoju osobistego. Zanim więc, zaczerpnąwszy wiosennego powietrza, zaczniemy działać, warto zwrócić szczególną uwagę na to, co można zrobić, aby te nasze działania rozwojowe trwały nie tylko przez pierwsze dni wiosny, ale cały rok. Zapraszam do lektury.

W Agencji Rynku Rolnego bliskie są nam obszary związane z naturą i rolnictwem, a działalność rolnicza omawiana jest wśród moich kolegów i koleżanek na dużym poziomie fachowości i złożoności. Jednak nawet osoby, które z sektorem rolniczym nie mają wiele wspólnego, a wiadomości o metodach upraw, sadach i ogrodach czerpią jedynie z wakacji w gospodarstwach agroturystycznych, mogą sobie łatwo wyobrazić, że aby zebrać plony, trzeba najpierw poczynić niezbędne przygotowania i zasiew – co wymaga systematycznej i intensywnej pracy. Trzeba także wciąż dbać o uprawy, by nie zarosły chwastami, i chronić je od szkodników. Trudno zatem oczekiwać zebrania obfitych plonów, gdy całą wiosnę i lato będziemy się bawić lub leżeć na hamaku, zamiast pracować. Takie podejście wydaje nam się więcej niż oczywiste. Tymczasem zdarzają się sytuacje w życiu osobistym albo zawodowym, w których próbujemy je stosować, oczekując świetnych wyników bez inwestowania w siebie i bez wkładania wysiłku. Oczekujemy, że jakimś cudem osiągniemy sukces za pomocą doraźnych działań i jakoś zamaskujemy niedostatki w kompetencjach. Zapewne każdy pamięta postać Telimeny z Pana Tadeusza – tutaj trochę pudru, tam trochę różu i… na krótką metę, z dystansu wygląda to wszystko fantastycznie! Podobne chwyty próbujemy niekiedy stosować wobec własnego rozwoju (lub właściwie jego braku), kariery zawodowej czy relacji.

Robimy tak dlatego, że z natury jesteśmy wygodni, a nawet troszkę leniwi. Zatem – chociaż interesuje nas oczywiście własny rozwój i odnosimy się do niego pozytywnie, chociaż stosunkowo łatwo byłoby nam nakreślić cele rozwojowe i strategie działania – często brakuje nam trwałej motywacji, a mówiąc wprost: dyscypliny. Dyscypliny, aby mówić „tak” działaniom prowadzącym do naszego wzrostu i „nie” tym, które tego wzrostu nie dają albo go hamują. Jak mawiał Arystoteles, „doskonałość bierze się z systematyczności”. Tymczasem my szukamy szybkich i tanich przepisów na sukces.

Wszyscy znamy pojęcie fast food. Jeszcze niedawno bardzo popularne sieci tego typu są obecnie stopniowo wypierane przez mądre trendy slow food. Analizując efekty spożywania produktów typu fast food, zdążyliśmy się już bowiem zorientować o ich negatywnych skutkach zdrowotnych, zwłaszcza tych długofalowych i zaczynamy skłaniać się ku innym, zdrowszym i lepszym dla nas rozwiązaniom. Co takiego kuszącego jest w fast foodach? Odpowiedź jest prosta: są szybkie i tanie! Zalewają rynek, bo są łatwo dostępne i nie trzeba za nie dużo płacić. W przypadku slow food zwykle trzeba przeznaczyć na zakupy więcej pieniędzy, trochę się porozglądać, poszukać, gdzie możemy znaleźć dobrą żywność, poświęcić czas na sprawdzenie pochodzenia produktu, przeczytanie składu, albo włożyć wysiłek i wyhodować sobie zdrową żywność samemu. Tak czy inaczej sprowadza się to do jednego: do systematycznej pracy, do której niełatwo jest samego siebie przekonać.

Podobnie jak na rynku żywności, także w sektorze biznesowym można znaleźć niezdrowe trendy, takie jak właśnie fast food motywacyjny, czyli wszystkie „cudowne” rozwiązania, narzędzia i szybkie działania, dzięki którym osiągniemy sukces w „całe” 5 minut. Wystarczy obejrzeć inspirujące video albo przejść szybki, jednodniowy kurs, aby stać się zwycięzcą. Jednak czy na pewno? Czy zastanawiamy się na co dzień, jakie dobre nawyki cenimy w sobie, i powtarzamy co dnia? Czy tylko łykamy szybko pigułkę motywacyjną, aby poczuć się lepiej, lub przyklejamy plasterek maskujący nasze rysy na kompetencjach, tak naprawdę pielęgnując te nawyki, które nam szkodzą? Innymi słowy: w ilu procentach dziennie udajemy, a w ilu faktycznie pracujemy nad sobą?

Uczciwa odpowiedź na to pytanie stanowi zawsze pierwszy krok do pozytywnej zmiany w naszym życiu. Oczywiście trudno jest pozbyć się złych nawyków, trudno jest zacząć działać i trudno utrzymać dyscyplinę, ale jak mawia moja cudowna mama: nie ma łatwego szczęścia, jest tylko łatwe nieszczęście. Jak pisze Stephen Covey w swojej wspaniałej książce 7 habits of highly effective people, której lekturę szczerze polecam, złe nawyki ciągną nas w dół, jak grawitacja startującą rakietę kosmiczną, ale kiedy już wyjdzie ona poza orbitę, dalszy lot jest spokojny i łatwiejszy. Warto więc po pierwsze – uświadomić sobie, ile faktycznie pracy wkładamy we własny rozwój, po drugie – czy warto jednak popracować trochę bardziej i po trzecie – zacząć małymi krokami, ale działać systematycznie.

Na koniec przypomnę Wam znane zakończenie wielu bajek, w których książę i księżniczka brali ślub, a potem… żyli długo i szczęśliwie. Autorzy celowo tak kończyli bajki, nie chcąc nam psuć magicznego nastroju informacją, że księcia i księżniczkę tak naprawdę czeka potem ciężka praca w związku. Podobnie w naszym życiu magia motywacyjnego fast foodu nigdy nie trwa długo, a to, na co powinniśmy postawić, to praca, dyscyplina i dobre nawyki. 

Marta Czerwiec
Główny Analityk
Dział Organizacji i Rozwoju Zawodowego
Biuro Zarządzania Kapitałem Ludzkim ARR