Noworoczne cele

Coaching dla każdego. Rozpoczynamy cykl publikacji w ramach strefy rozwoju. Z nami poznacie skuteczne sposoby ustalania celów, także biznesowych, motywowania siebie i innych oraz podejmowania mądrych decyzji. Aby osiągać sukcesy, zarówno w biznesie, jak i w życiu prywatnym, potrzebne jest precyzyjne określenie celów…

W te święta Bożego Narodzenia Gwiazdka przyniosła dla naszego nastolatka piękny sportowy łuk, co oczywiście wywołało wiele radości. Sprytna Gwiazdka musiała obserwować go, jak w lecie strzelał z leszczynowego łuku wykonanego przez dziadka. W czasie składania prezentu i oglądania go ze wszystkich stron pojawiła się refleksja, że „przede wszystkim potrzebna będzie tarcza celownicza, którą powiesimy u dziadków na stodole”. No tak, w istocie najważniejszym elementem strzelania jest przecież sam cel. Jaki byłyby sens strzelania z łuku w powietrze? I efekt żaden, i zabawa marna, a celności także się nie ćwiczy.

Jako coach od razu znalazłam odniesienie tej sytuacji do mojej praktyki zawodowej. Jakże często spotykam się z sytuacją, w której ludzie są zdemotywowani i nieusatysfakcjonowani swoją sytuacją, w której tkwią już dłuższy czas, a którą generalnie rzecz biorąc można określić jako „stanie w miejscu”. Często jest tak, że ci ludzie nawet podejmują „jakieś” działania, a czasem oświadczają, że próbowali już „wszystkiego”, ale efektów nie widać. W praktyce okazuje się, że osoby te owszem podejmowały działania, ale za to w bliżej nieokreślonych kierunkach, czyli „strzelali w powietrze”, męcząc się przy tym okrutnie i jednocześnie nie osiągając pożądanych efektów. W tym momencie pojawiają się pytania: Co mogliby zrobić inaczej? Jak zatem działać skutecznie, z efektami?

Dość oczywistą prawdą jest to, że w pierwszej kolejności należy wyznaczyć sobie cel. I o ile cele biznesowe rysują się dla nas, przedsiębiorców, menedżerów czy specjalistów dość jasno, bo w dużej części wynikają z przyjętej strategii i wizji, do której dążymy, to w życiu prywatnym, w sferze osobistej rzadko myślimy o rozwoju w kategorii wyznaczania celów i kreślenia planów ich osiągnięcia. Wielu z nas jest w stanie zdobyć się na nadludzki wysiłek na korzyść własnego biznesu albo firmy, dla której pracujemy, natomiast stosunkowo rzadko potrafimy odnaleźć w sobie motywację, by zrobić coś dla siebie i swojego dobrostanu.

Wejście w Nowy Rok to doskonała okazja, aby zmienić ten stan rzeczy i popracować nad osobistymi, naprawdę „naszymi” celami. Jakie zatem one mają być? Przede wszystkim atrakcyjne i inspirujące. Nie bez powodu na sesjach coachingowych zadaję często pytanie, żartobliwie nazywane pytaniem Spice Girls, czyli What do you want, what you really, really want? – czego chcesz, czego tak naprawdę chcesz? Zawsze przed sformułowaniem planu i podjęciem działania warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, czego chcemy w głębi naszego ja, co faktycznie, prawdziwie nas spełnia. Dlatego niezwykle istotne jest to, by obrany cel (albo cele) stały zawsze w zgodzie z naszymi wartościami, czyli wszystkim tym, co cenimy w naszym życiu najbardziej i bez czego byłoby ono puste.

Każdy nasz cel powinniśmy weryfikować względem przemyślanych wcześniej wartości, na zasadzie karcianego „sprawdzam!” i w przypadku gdy nam się coś nie zgadza, coś zgrzyta – przemyśleć ów cel jeszcze raz. W Nowym Roku wszyscy nastawiamy się pozytywnie do nowych wyzwań, z ciekawością podchodzimy do tego, jaki ten rok będzie, i liczymy zwykle na to, że… będzie jeszcze lepszy niż poprzedni. Dlatego nasze cele także powinny być sformułowane w sposób pozytywny, czyli określać to, co chcemy, a nie to, czego nie chcemy.

Aby nabywać nową wiedzę i zwiększać skuteczność działań coachingowych, dużo czytam o dokonaniach psychologii, ale też o biologii ludzkiego mózgu, którego możliwości zostały oczywiście tylko w części odkryte. Okazuje się, że nasz mózg potrafi na nas zastawiać różne pułapki, których nie jesteśmy świadomi. Na przykład, nastawiając mózg na „negatywne fale”, łatwiej dostrzegamy wszelkie negatywne aspekty życia, przyciągamy do siebie negatywne osoby i tym samym zmniejszamy szansę na swój sukces!

Przede wszystkim z tego powodu nasz cel powinien być sformułowany w sposób zdecydowanie pozytywny. Powinien być także konkretny, jasny i zwięzły. Mówi się, że „nie trafisz do celu, którego nie widzisz”, a w każdym razie szansa trafienia jest bliska zeru. Z tego względu cele, do których chcemy dążyć, powinny być jasno określone, a najlepiej zapisane w widocznym miejscu. Nie bez przyczyny spisujemy misję firmy czy cele strategiczne bądź operacyjne i umieszczamy je w miejscach widocznych dla wszystkich pracowników…

Gdy już widzimy nasz cel albo cele, dobrze byłoby wyznaczyć także ramy czasowe ich osiągnięcia. Tutaj, podobnie jak w biznesie, możemy jak najbardziej podzielić nasze cele na długofalowe, średniookresowe i krótkoterminowe. Ważne, aby miały – i tu magiczne słowo biznesowe – deadline. Niestety, znowu za przyczyną metodyki funkcjonowania naszego mózgu, czas naszej pracy wydłuża się proporcjonalnie do zakładanego terminu jej wykonania. Dlatego często mówi się, że jak mamy do wykonania pilne zadanie, to najlepiej jest je zlecić najbardziej zajętej osobie… Gdy natomiast nie ma wyznaczonego terminu, nagle wykonanie nawet prostych zadań zajmuje nam wieki.

Ile razy mówimy do siebie „wezmę się do tego niebawem”, „wkrótce zamierzam…”, „spróbuję zrobić to…”? Dla naszego mózgu takie komunikaty oznaczają ni mniej, ni więcej to, że „tak naprawdę to wcale nie musimy niczego z tym robić”, a już na pewno nie TERAZ. Słowo spróbuję jest nieakceptowalne w słowniku coacha, jak również w słownikach ludzi sukcesu. Albo coś robimy, albo nie, a spróbuję nie istnieje. Jeśli ktoś jest fanem „Gwiezdnych wojen”, na pewno pamięta doskonale słowa mistrza Yody kierowane do ucznia Luke’a: „Do, or not do, there is no try!”, czyli „Rób albo nie rób, nie ma próbowania”.

Jak już mamy termin, to dobrze jest wiedzieć, ile nam jeszcze brakuje do osiągnięcia celu, czyli czy jesteśmy na dobrej drodze do mety. W biznesie mamy checkpointy (punkty kontrolne), targety (cele) kwartalne albo wykresy Ganta. W sferze osobistej możemy mierzyć nasze postępy bardzo różnie. Jeżeli celem jest schudnięcie, miernikiem postępu mogą stać się ulubione, obecnie za ciasne spodnie albo marynarka, która się nie dopina. I właśnie zapięcie tej marynarki – to będzie nasz sukces. Ważne, aby ustalić miernik, mniej istotne – jaki.

Wreszcie, zanim zaczniemy działać, sprawdźmy też, czy rzeczywiście ów cel jest w naszej mocy, to znaczy, czy mamy faktycznie wpływ na jego osiągnięcie. Czy nie oczekujemy, że ktoś inny wykona pracę na rzecz naszego celu, i od tego uzależniamy nasz sukces? „Miałyśmy dziś biegać, ale moja przyjaciółka była taka zajęta…”. Brzmi znajomo?

W życiu, jak i w biznesie, sukces warunkuje najczęściej systematyczna praca. Jednak właściwe określenie celu i przygotowanie planu działania to jego filar. Na osłodę tej ciężkiej pracy mogę podpowiedzieć, że tak jak w biznesie nagradzamy swój zespół, tak i sobie możemy wyznaczać małe i większe nagrody na drodze do naszych celów. W końcu systematyczną pracę warto nagradzać.

Z Nowym Rokiem wyznaczmy zatem mądre, prawdziwe cele i zaplanujmy coś wartościowego dla siebie, nie tylko dbając o swoją firmę, ale także o siebie samych, i nie zapominając też o dwóch czekających na nas nagrodach: tej już wyznaczonej oraz tej ważniejszej – satysfakcji osobistej.

 

Marta Czerwiec
Główny Analityk
Dział Organizacji i Rozwoju Zawodowego
Biuro Zarządzania Kapitałem Ludzkim ARR